Do czego może doprowadzić ludzka zawiść? Między innymi do rozpowszechniania obraźliwych i fałszywych pogłosek, które przetrwają wieki. Tak potraktowano Napoleona Bonaparte, któremu nieprzyjaciele doczepili łatkę konusa.

Napoleon wcale nie był karłem, gnomem czy kurduplem. Nie był nawet niski. Mierzył sobie 169 centymetrów. Sądzę, że spora część czytelników zarumieniła się teraz w duszy i przyznała: to mniej więcej tyle, co ja. Jednakże, na początku XIX wieku wzrost ten uchodził za normę. Rekruci przyjmowani do armii Cesarza w roku 1805 liczyli sobie średnio po 170 centymetrów.

Pozostaje zatem pytanie: skąd się wziął ten wizerunek Napoleona-liliputa? Cóż, tak się złożyło, że Bonaparte od początków swej kariery miał przeciwko sobie Anglię, czyli kraj, który wyśmienicie władał jedną z najpotężniejszych broni – propagandą.

Wyspiarze, zmuszeni patrzeć, jak rozsypują się kolejne antyfrancuskie koalicje (sklejane głównie za pomocą angielskiego złota), szczerze nienawidzili genialnego Korsykanina, który w kilka lat podporządkował sobie większość kontynentalnej Europy, rujnując przy okazji interesy Albionu. Szukali zatem wszelkich sposobów, by uderzyć w jego autorytet. Jednym z nich okazało puszczenie w obieg fake newsa uszczypliwego względem fizys Cesarza.

Jak zostało wspomniane wyżej, Napoleon był średniego wzrostu. Jednakże, pokazywał się głównie w otoczeniu żołnierzy elitarnej Gwardii Cesarskiej. Do formacji tej przyjmowano jedynie najsprawniejszych i najwaleczniejszych wojaków, którzy nierzadko odznaczali się też potężną posturą. W otoczeniu gwardzistów, Napoleon jawił się jako widocznie mniejszy, niż był w rzeczywistości. Fakt ten wykorzystała bezwzględnie angielska propaganda. Londyn zlecił zatem kolportowanie odpowiednich karykatur i szerzenie rozmaitych paszkwilów celem skompromitowania Napoleona w oczach światowej opinii publicznej. W przetrwaniu tego kłamstwa pomogły rzesze pisarzy, publicystów i pseudohistoryków, którzy oparli się na jednostronnej relacji, nie weryfikując danych u źródeł.

Ktoś może powiedzieć: no, tak, ale przecież nawet żołnierze Napoleona nazywali go „Małym Kapralem”. Owszem, nazywali. Z tym, że francuskie „le petit caporal” oznacza tyle, co „nasz kapral”. Słowo „petit” ma tu wydźwięk pieszczotliwy, nie zaś określający wzrost. I w takim duchu ukuto to przezwisko. Niestety, przepuszczono je przez tryby ignorancji napędzane siłą propagandy.

Jak widać, analiza historii Bonapartego daje przykład, jak zwyciężać fake newsy mamy. Jest to także okazja do rozmyślań nad ludzką zawiścią. Jak bowiem inaczej tłumaczyć fakt, że Anglia tak bardzo chciała oczernić człowieka, którego przecież ostatecznie pokonała i skazała na dożywotnie zesłanie na wyspie położonej w odległości prawie 2000 kilometrów od najbliższego lądu.

Opowieść tą warto zakończyć pewną anegdotką, w której Napoleon dał ludziom niewielkiego wzrostu wspaniały bon-motowy oręż do odpierania uszczypliwości. Otóż, Bonaparte- poza tym, że był wybitnym wojskowym i politykiem- był także dorywczym nauczycielem akademickim. Podczas wykładu na jednej z paryskich uczelni wyższych usiłował zdjąć z górnej półki mapę Europy, nie mógł jednak jej dosięgnąć. Wtedy zareagował jego adiutant:
– Sire, pan pozwoli, że pomogę, jestem większy – powiedział.
– Tylko wyższy – odparł mu Bonaparte.

Jakub Wiech

Category : NZS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 + 3 =