Magdalena Matykiewicz: Mówi Pani, że fotografii nauczyła się sama poprzez upór i silną wolę. Jak to było w przypadku nauki języka angielskiego?

Arlena Witt: Zawsze byłam bardzo ciekawa języka, ale nie nauczyłam się go sama. Przez 9 lat uczęszczałam na lekcje angielskiego i to one były moim głównym źródłem wiedzy, ale gdy tylko miałam okazję, starałam się ją zgłębiać także na własną rękę. W wolnym czasie oglądałam anglojęzyczne seriale czy kanały, takie jak MTV.
Czy obecnie istnieją narzędzia nauki, z których skorzystałaby Pani, ucząc się języka na własną rękę?
Jestem już na takim etapie nauki, że aplikacje, które wspomagają uczenie się języka angielskiego, nie są mi przydatne. Uważam jednak, że każda metoda nauki jest dobra, jeśli sprawdza się w konkretnym przypadku. Każdy ma indywidualny sposób przyswajania wiedzy, każdy ma inne kryteria poznawcze. To do tych uwarunkowań trzeba dopasować metody nauki.

Czy władanie językiem obcym może być przepustką do wielkiego świata kariery?

Znajomość języka obcego to z pewnością duże ułatwienie w życiu zawodowym i osobistym. Otwiera to ludzi na świat i nową wiedzę, którą można uzyskać chociażby w Internecie. W sferze zawodowej przyjęło się twierdzić, że opanowany jeden obcy język to za mało. Ja się z tym jednak nie zgadzam, gdyż nadal mało kto włada perfekcyjnie np. angielskim. Trzeba natomiast pamiętać, by udoskonalać swoje umiejętności, bo język jest jak mięsień – jeśli się go nie ćwiczy, to on wiotczeje.

Jak, z kobiecej perspektywy, patrzy Pani na pracę w korporacji? Nieprzypadkowo użyłam zwrotu kobieca perspektywa – chciałam nawiązać do różnorakich stereotypów i ról społecznych, które są gorącym tematem w debacie publicznej.

Pomimo oczywistego biologicznego podziału nie dzielę ludzi na mężczyzn i kobiety. Przy sporządzaniu ogłoszenia o pracę nie powinno mieć znaczenia, czy jest to kobieta czy mężczyzna. Najważniejszy jest profesjonalizm kandydatów, ich kwalifikacje i właśnie to powinno decydować o tym, czy dana osoba zostanie przyjęta do pracy. Nie widzę sensu w podkreślaniu różnic między płciami. To jest problem przejawiający się w nieustannym wartościowaniu i myśleniu stereotypami, którymi współczesny człowiek bombardowany jest ze wszystkich stron.

Z jakimi różnicami pomiędzy płciami spotkała się Pani podczas pracy?

Podczas pracy w charakterze asystentki członka zarządu dowiedziałam się, że kobiety odnajdują się na tym stanowisku znacznie lepiej niż mężczyźni. Moim zdaniem kobiety takiej pracy chcą, natomiast nie każdy mężczyzna czuje się dobrze jako pracownik, którego zadaniem jest obsługa swojego szefa. To kwestia odpowiedniego charakteru i specyficznej umiejętności multitaskingu, która jest – w moim mniemaniu – domeną kobiet. Płeć piękna wykształciła ten mechanizm, gdyż tego wymagała od niej natura. Jeszcze gdy mieszkaliśmy w jaskiniach, trzeba było nauczyć się, jak robić wiele rzeczy naraz, bo inaczej cały dom – będący wtedy na głowie kobiety – zawaliłby się. Wiele kobiet funkcjonuje tak również dziś na co dzień i radzi sobie z tym świetnie. Weźmy na przykład zawodowe mamy, gospodynie domowe, znane w języku angielskim jako house managers. To zawód absolutnie niedoceniany, a przecież osoby, które go piastują, wykonują kolosalną pracę, wymagającą umiejętności finansowych, logistycznych i zdolności w zarządzaniu. Kobiety dają sobie z tym radę, a niestety się ich nie docenia.

Czy spotkała się Pani kiedyś z nieprzyjemnym zachowaniem ze strony mężczyzny?

Jako nastolatka spotkałam się z sytuacją, którą można by nazwać molestowaniem. Przechodzący obok mężczyzna dotknął mnie i odszedł, czując się całkowicie bezkarnie. Ja nie byłam w stanie zagregować ze względu na młody wiek i szok, w jakim byłam. Takie sytuacje niestety zdarzają się bardzo często. Powinnyśmy nauczyć się otwarcie rozmawiać o tym, że moje ciało należy do mnie i to ja decyduję o tym, kto może go dotknąć i gdzie.

Czy jest coś, co chciałaby Pani zmienić w edukacji młodych kobiet, aby pomóc im w przyszłości?

Młodym dziewczynom powinno się częściej mówić, że są wartościowymi osobami. Nikt nie uczy kobiet, jakie mają prawa i jak powinny reagować w sytuacjach, gdy te prawa są przekraczane. Niestety, płeć piękna bywa sprowadzana do pozycji tych gorszych istot. Wynika to z tego, jak działa przemysł i gospodarka. Dodatkowo, kobiety są bombardowane nieprawdziwymi wzorcami albo postawami, które za wzorce uchodzić nie powinny, choćby z okładek magazynów, na których widnieją upiększone programami graficznymi celebrytki. Tymczasem każdy powinien dopasować swój świat do siebie i w ten sposób budować własne otoczenie, by samemu czuć się dobrze. Rzadko która kobieta podkreśla swoje zalety, natomiast wyolbrzymianie wad uchodzi za normę. Powinno być odwrotnie. Spoglądajmy na siebie w lustro, skupiając się na zaletach, nie na wadach. Zastanówmy się i powiedzmy sobie na głos, w czym jesteśmy dobre, co w sobie lubimy oraz że jesteśmy wartościowe i ważne. Gdy wierzy się w siebie, życie staje się znacznie prostsze.

Arlena Witt od 2015 roku prowadzi na YouTubie cykl „Po Cudzemu”, w którym pokazuje, jak poprawnie mówić po angielsku. Swoje lekcje ilustruje przykładami z filmów, seriali oraz piosenek. Jej filmiki, podobnie jak książka pt. „Grama to nie drama” (http://arlena.altenberg.pl/) , są lekkie i nagrane z przymrużeniem oka. Arlena łączy w nich naukę z zabawą, dzięki czemu sprawia, że wiedza sama wchodzi do głowy.

Magdalena Matykiewicz

Category : NZS

One thought on “Arlena Witt: jesteśmy wartościowe, uwierzmy w to!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sixteen + 11 =