Wyobraź sobie miejsce, w którym delikatnie falujące wody Morza Egejskiego to pierwsza rzecz, jaką widzisz, wychodząc na śniadanie. Wyobraź sobie zapach chleba wypiekanego każdego poranka unoszący się w powietrzu, które z każdą chwilą staje się coraz cieplejsze. Wyobraź sobie smak owoców kupionych w przejeżdżającej furgonetce. Wyobraź sobie, że jedynym dźwiękiem wyrywającym Cię z tego cudownego letargu jest wesoły okrzyk jednego ze sprzedawców: „Arbuzy, melony! Papryka!”.

Polskie słowa wypływające z ust niskiego Greka niosą się echem po głównej alejce. Jakoś nikogo to specjalnie nie dziwi. Nie w Kokkino Nero. Witaj w niewielkiej miejscowości położonej w regionie Tesalia, sprawiającej wrażenie zapomnianej przez resztę świata. Ale nie przez Polskę.

fot. Karolina Iglewska

Kokkino Nero oznacza dosłownie „czerwona woda”. Mieszczące się tutaj naturalne źródła są idealnym przykładem dobrodziejstw natury. Bogate w żelazo wody pełnią rolę cennego dla zdrowia SPA. Przechodząc przez trzy lodowate baseny wypełnione naturalnymi związkami, robimy sobie niezwykły prezent. Prezent dla zdrowia, który Kokkino Nero oferuje nam zupełnie za darmo. A w zamian oczekuje tylko jednego…

Choć na chwilę przestań się śpieszyć. Pozwól żeby czas się zatrzymał i przejdź się w dół wioski, odwzajemniając uśmiechy starszych ludzi, którzy wraz z domowymi wyrobami ustawionymi na plastikowym stoliku w ogródku czekają, aż zdecydujesz się czy chciałbyś kupić mydełko oliwne czy może słoiczek miodu z kasztanów. Nie wspomnę o oliwie z oliwek, którą już od dawna masz na liście must have. Zaufaj mi, smaczniejszej nie znajdziesz. Uważaj tylko na domowy bimber, „z anyżu czy bez anyżu” – bez znaczenia. To naprawdę ma moc.

Nie zdziw się jeśli zobaczysz klimatycznego pick-upa zaparkowanego przy drodze z kluczykami w stacyjce albo samochód wypchany po brzegi owocami pozostawiony zupełnie bez opieki. Możesz poczekać piętnaście minut na starszego Pana, który wróci z pobliskiego sklepu z nowym zapasem foliowych siateczek, z wdzięcznością poklepie Cię po ramieniu i dorzuci dwie gratisowe nektarynki. Najlepsze w Twoim życiu.

Zwolnij. Postaraj się myśleć jak setka stałych mieszkańców. Bo mimo że na „kalimera” odpowiedzą Ci „dzień dobry” to w ich żyłach płynie prawdziwie grecka krew. Mają czas na wszystko. Dużo czasu. Dlatego nie denerwuj się, że popołudniowa przerwa powinna skończyć się czterdzieści minut temu a piekarnia, sprzedająca Twoją ulubioną Baklavę jest wciąż zamknięta. Baklava poczeka, a ulubiony serial już nie tak chętnie.

Od mojego powrotu z tej greckiej oazy spokoju mijają już dwa tygodnie, a wciąż nie mogę zapomnieć tego beztroskiego trybu życia. Mężczyzna słuchający audycji meczu pod gwieździstym niebem wpatrzony w ciemniejący horyzont pozwolił mi odnaleźć tę cząstkę siebie, która potrzebuje odpoczynku od zgiełku miasta i zabójczego tempa. Próbuję się otrząsnąć z nowej miłości do mieszkańców Grecji i ich kraju.

fot. Karolina Iglewska

Co jakiś czas zastanawiam się dlaczego i jak to się stało, że to właśnie w tym maleńkim urokliwym miejscu pojawia się tylu polskich turystów, że tubylcy zdążyli opanować naszą mowę. Język angielski prawie się tu nie przydaje. Doszłam do wniosku, że Polacy potrzebują właśnie takich ucieczek. Od szarych ulic i smutnych twarzy.

Jeżeli dookoła świata poszukujesz miejsca, w którym będziesz mógł na moment zatrzymać pędzący czas – Kokkino Nero będzie strzałem w dziesiątkę. I choć prawdopodobnie nigdy tam nie wrócę, to zawsze z sentymentem będę wspominać miejsce, w którym zawrotne tempo zmieniło się w chwilę wytchnienia.

Karolina Iglewska

Category : NZS

One thought on “Gdzie staje czas?”

  1. Grecja jest z pewnością jednym z ciekawszych krajów w Europie. Bogata historia, świetny klimat! Osobiście Greków bardzo szanuję 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty + one =